"Obce niebo". Wtajemniczenie 24 Tuchowskich Horyzontów Filmowych

Wtajemniczenie dwudzieste czwarte...    

"Obce niebo" Dariusza Gajewskiego

oprac. filmu: Mariusz Widawski

 obceniebo 1 Copy

Konstatacja początkowa

       …nie radzimy sobie z życiem. W Szwecji, w Polsce, w Somalii, w Arabii Saudyjskiej - generalnie, jako ludzie. Potrafimy robić samoloty, superkomputery, telefony komórkowe, a nie wiemy, jak być szczęśliwym, jak wychowywać dzieci, jak znaleźć partnera. A skoro nie umiemy żyć, to powołujemy urzędy, które mają nam w życiu pomagać. Mamy urząd do spraw dzieci, do spraw pomocy rodzinie, do spraw kobiet, niedługo może powołamy urząd do spraw mężczyzn, a już na pewno przydałby się urząd do spraw depresji. Przeróżne urzędy, które mają nas chronić przed nami samymi. Naprawiać nasze życie, reperować prywatne niedostatki. A urząd - jak to urząd - działa za pomocą dywizji pancernych.

Reżyser

      

 obceniebo 2 Copy

   Gajewski zawsze starał się wyprowadzać bohaterów ze strefy komfortu. Waldemar (Łukasz Garlicki) w „Lekcjach pana Kuki” (2007) pojechał szukać szczęścia w surrealistycznie przedstawionej Austrii. Bohaterowie mozaikowej „Warszawy” (2003) błądzili po stolicy, mierząc się z sytuacjami, o których wcześniej baliby się nawet pomyśleć. Wszyscy pod obcym niebem, imigranci, zagubieni w nowej rzeczywistości, odkrywali jej blaski i stawiali czoło cieniom. Żaden z poprzednich filmów Gajewskiego nie miał jednak tak precyzyjnie utkanej struktury; nie był tak wieloznaczny, psychologicznie wielowymiarowy, gęsty od emocji i daleki od klisz jak „Obce niebo”.
                                                                                             Źródło: Anna Bielak, „Kino” 2015, nr 10


           Współczesność wymusza na nas bycie osobnikami perfekcyjnymi. Stawia zadania niemożliwe do spełnienia. Mamy być nie tylko produktywni w pracy, ale też ekologicznie się ubierać, wyglądać jak wzorzec metra z "Vogue" i koniecznie ważyć tyle, ile powinniśmy, według normy WHO. Za chwilę pewnie powołamy sztuczną inteligencję, która zajmie się naszymi niedoskonałościami w sposób doskonały. Ale na razie chcielibyśmy sami decydować o naszym życiu. I o tym jest "Obce niebo".                                                       Dariusz Gajewski

Film – wprowadzenie

W Szwecji, czyli w niebie (obcym)

           Ośnieżone i niekończące się lasy, wysoki standard życia, a także znane marki z dziedziny motoryzacji i budownictwa. Między innymi takie właśnie skojarzenia wywołuje Szwecja.

Urokiem Szwecji jest także bardzo łatwy dostęp do przyrody. Pomimo dużej powierzchni, kraj ten zamieszkiwany jest jedynie przez 9 mln osób. Dzięki temu niezagospodarowane pozostają duże połacie terenów zielonych, które są doskonałym miejscem na relaks.

W Szwecji, w przeciwieństwie do Polski, jest większa otwartość w mówieniu o trudnych tematach. Szwedzi mają łatwość rozmawiania o śmierci lub o chorobach swoich bliskich.

       Źródło: http://www.polskieradio.pl/130/2789/Artykul/1596870,Katarzyna-Tubylewicz-o-tym- jak-lepiej-poznac-Szwecje

KLAPS W… POLSCE

           Bicie dzieci jest złe i zupełnie beznadziejne. Ale czy jeden klaps jest wystarczającym powodem, żeby rozbijać rodzinę? Nie zgadzam się na świat, w którym niewielki błąd może przynosić tak ogromne konsekwencje.                                                        Marek Górlikowski

Źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19078252,urzad-ds-zycia.html

HARROLD -CLAESSON, PRZEWODNICZĄCĄ SKANDYNAWSKIEGO KOMITETU PRAW CZŁOWIEKA, WALCZĄCEGO Z PROCEDEREM NIEUZASADNIONEGO ODBIERANIA DZIECI RODZICOM:

       Szwecja utrzymuje „prawo antyklapsowe” od 1979 r. Jego zadaniem – formalnie – było zabezpieczenie dzieci przed przemocą, a także przed groźbą utraty życia. Do czasu jego uchwalenia, według statystyk, notowano średnio siedem przypadków zabicia dziecka przez rodziców w skali roku, co stanowiło ułamek procenta ludności tego kraju. Tymczasem od czasu wprowadzenia tego prawa drastycznie wzrosła liczba zgonów wśród dzieci odebranych biologicznym rodzicom. Przede wszystkim były one spowodowane samobójstwami dzieci, które nie chciały wychowywać się w rodzinach zastępczych.

       Lata funkcjonowania takich regulacji rzeczywiście zepsuły wiele dzieci. Obecnie w Szwecji dzieci mogą bezkarnie napluć na rodziców, bić ich i znieważać bez żadnych konsekwencji. Rodzice nic nie mogą zrobić, bo zostaną natychmiast oskarżeni o stosowanie przemocy. Znam też przypadek, że ojciec został skazany za znęcanie się nad synem, ponieważ zmusił go do pójścia do łazienki, gdy ten nie słuchał kilkakrotnych próśb, by wykąpał się i zmienił brudne ubranie. Dopiero po 2 latach został uniewinniony decyzją sądu apelacyjnego.

       Statystyki dowodzą, że dzieci, które odebrano w taki sposób rodzicom i oddano je do rodzin zastępczych, mają problemy emocjonalne. Z danych wynika też, że większość przestępców przebywających w więzieniach wychowywała się właśnie w rodzinach zastępczych. Po programie telewizyjnym dokumentującym, jak te dzieci były traktowane w rodzinach zastępczych, rząd zdecydował się powołać komisję do zbadania sprawy. W tym roku zaprezentowano raport z jej prac. Wskazywał on, że z powodu odebrania siłą dzieci biologicznym rodzicom warunki ich życia, choć nie zawsze były wcześniej dobre, w praktyce pogorszyły się po tym, kiedy trafiły one do rodzin zastępczych. Dzieci całkowicie utraciły kontakt ze swoimi rodzinami, w rodzinach zastępczych zaś doświadczyły braku miłości, wpadły w nieodpowiednie towarzystwo, zaczęły mieć trudności z nauką, a także problemy emocjonalne.

Źródło: http://prasa.wiara.pl/doc/663670.Dawanie-klapsow-to-nie-jest-przemoc/2

                                                                                                                               

Film – inspiracja

„Obce niebo" jest "inspirowane prawdziwymi wydarzeniami".

Dariusz Gajewski: Tym razem piszą prawdę. W „Obcym niebie" złożyliśmy w jedną kilka historii polskich rodzin i dramat pewnych Szwedów. Wszystkim szwedzki urząd socjalny odebrał dzieci. Szczegółów nie zdradzę, bo ci ludzie chcą spokojnie żyć.
Agnieszka Grochowska: Te prawdziwe historie są dużo drastyczniejsze. Nie wykorzystaliśmy wszystkiego, bo baliśmy się, że widzowie nam nie uwierzą.

Umieściliśmy akcję w Szwecji, ale równie dobrze moglibyśmy w Polsce. 
A.G.: W podkarpackim Nisku pewnej rodzinie odebrano trójkę dzieci, najmłodsze miało cztery miesiące, bo nie mogą mieszkać na 35 metrach z rodzicami, babcią i rybkami.
D.G.: W ubiegłym roku 16-letni Sebastian z Suwałk powiesił się kilka godzin po odebraniu go matce. A niedawno "Wysokie Obcasy" opisały panią Annę z Wrocławia, której odebrano córeczki. Od roku dwie dziewczynki siedzą w bidulu, bo mama jest za gruba. 

DARIUSZ GAJEWSKI, REŻYSER FILMU:

       W Szwecji, ale także Norwegii, celebruje się perfekcyjność i łagodność rodziny. Dlatego powołano tam urzędy, które wkraczają w najbardziej intymną sferę ludzkiego życia po to, aby przyglądać się i oceniać, czy konkretni ludzie są wystarczająco dobrymi rodzicami. Nie jest też tak, że te urzędy zawsze działają źle. Dramat całej sytuacji polega na tym, że wiele dzieci naprawdę cierpi w rodzinach (głodzenie, molestowanie, brutalne pobicia) i  wtedy jako społeczeństwo musimy zareagować. Przez lata wiele skandalicznych spraw dotyczyło przede wszystkim Szwedów. W pewnym momencie ten urząd przekierował się jednak bardziej na emigrantów. A ludziom, którzy nie są Szwedami, trudniej się wybronić, bo zazwyczaj nie znają specyficznego kodu, jakim Skandynawowie się porozumiewają.

Zaczęło się od mojej znajomej z Norwegii, która opowiedziała mi wstrząsającą historię jej siostry, zmagającej się z tamtejszym urzędem do spraw dzieci. Potem dotarłem do kolejnych opowieści, które dotyczyły Szwecji. Poznałem tam adwokata, który wyemigrował z Polski na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, wiele się od niego dowiedziałem. Cechą wspólną tych historii było to, że wszyscy chcą dobrze (urzędnicy, państwo, społeczeństwo), wszyscy działają w myśl jak najszlachetniejszych pobudek, a z tego nierzadko powstaje tragedia. Zająłem się tym tematem, bo sądzę, że żyjemy w świecie, który usłany jest takimi z gruntu dobrymi intencjami, ale to zbyt mało, aby komuś pomóc, nie krzywdząc go przy okazji.

Jednak historia, którą opowiadam, jest o wiele łagodniejsza od tych, jakie od niego zasłyszałem. Starałem się nie dotykać wielu patologii (np. pedofilii), które przy takich historiach się pojawiają, a które mogłyby niepotrzebnie zmącić odbiór całego filmu. Dlatego moi bohaterowie tworzą przeciętną polską rodzinę.

Jest jedna para z Trójmiasta, która przeżyła podobną tragedię do tej, jaka rozgrywa się w ”Obcym niebie”. Ale jest też kilka wątków pobocznych, które pochodzą z dwóch innych opowieści. Powstał taki melanż trzech dramatów rodzinnych.

Film – metryczka

Reżyseria: Dariusz Gajewski

Scenariusz: Dariusz Gajewski, Michał Godzic

Zdjęcia: Monika Lenczewska

Scenografia: Joanna Macha

Kostiumy: Beata Nyczaj, Lotta Petersson

Montaż: Grażyna Gradoń

Wykonawcy:
Agnieszka Grochowska (Basia)
Bartłomiej Topa (Marek)
Barbara Kubiak (Ula)
Ewa Fröling (Anita Nilsson)
Tanja Lorentzon
(Harriet)
Gerhard Hoberstorfer (Björn)

Rok produkcji: 2015

Czas: 104 min.

„Obce niebo" to opowieść o gehennie pary zmuszonej do stawienia czoła bezdusznej machinie, z którą wygrać się nie da. Ale też o różnicach kulturowych. Ten film koresponduje z „Intruzem" Magnusa von Horna. Pokazuje społeczeństwo szwedzkie – chłodne, kontrolujące emocje, i Polaków okazujących uczucia – te dobre i te złe, potrafiących w każdej chwili eksplodować.      
                                                                                                                                          
Barbara Hollender

Źródło: http://www.rp.pl/Film/310159841-Obce-niebo-Matka-walczy-o-corke.html#ap-1

(Po/około) filmowe powidoki

POWIDOK 1.

EMIGRACJA

 obceniebo 3 Copy

     W emigracji jest zapisany dramat, o którym się dość rzadko mówi. Ludzie myślą, że jak przekroczą granicę, to od razu staną się kimś innym. To zabrzmi banalnie, ale wielu z nas nie potrafi ułożyć się ze sobą samym. Jedni uciekają w filozofię tybetańską, drudzy tatuują na Maorysów, a inni wyjeżdżają. Spotykałem Polaków w Szkocji, Norwegii, Anglii czy Stanach Zjednoczonych i mam wrażenie, że chociaż wyjechali zarobkowo, to tak naprawdę zdecydowali się na emigrację, bo byli w dość wysokiej fazie braku samoakceptacji.
Tyle że emigracja nic nie pomoże. Ktoś, kto urodził się w Zambii, jest Zambijczykiem, a ktoś, kto urodził się w Polsce, jest Polakiem. Możesz nauczyć się portugalskiego i tańczyć sambę, ale nie będziesz Brazylijczykiem, tylko Polakiem, który udaje Brazylijczyka. A strasznie trudno zaakceptować siebie w otoczeniu, którego nie rozumiesz. Nawet jak nauczysz się doskonale tańczyć sambę.                                                                                                    Dariusz Gajewski

Źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19078252,urzad-ds-zycia.htm

POWIDOK 2.

RODZINA

 obceniebo 4 Copy

Dla polskiej rodziny miłość oznacza ciągły wybór, odpływ i przypływ uczuć, huśtawkę nastrojów.                                                                                             Tadeusz Sobolewski

Źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19078252,urzad-ds-zycia.htm

     Swojski standard wychowania polega często na tym, że za o byle co karcimy dziecko, a następnie je przytulamy i nagradzamy. Nieustannie „zwracamy mu uwagę”, ale jednocześnie nie zwracamy uwagi na nie. Tacy właśnie, emocjonalnie rozchwiani, są rodzice małej Uli, para Polaków w Szwecji. On - trener sportowy (Bartłomiej Topa), raczej zadowolony ze swojej pozycji. Żona masażystka (Agnieszka Grochowska) nie umie zaaklimatyzować się pod „obcym niebem”, podbudowuje w sobie poczucie obcości.             Tadeusz Sobolewski

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75410,19024829,obce-niebo-film-podstepny-zimne-pieklo-szwecji-gorace.html

POWIDOK 3.

ULA

 obceniebo 5 Copy

Cała filmowa historia opowiedziana jest jednak z perspektywy dziecka – 9-letniej Uli.
To ona jest motorem wszelkich działań.                                                              Marcin Zawiśliński

Źródło: „Magazyn SFP” 2015, nr 50

Łącznikiem między jednym a drugim światem jest mała dziewczynka; dwujęzyczna, więc uwikłana w obie kultury jednocześnie. W domu słyszy jedno, w szkole jest uczona czego innego.

     Na pozór Ula inteligentnie balansuje między ciepłem domowego ogniska a rzeczywistością rozciągającą się pod obcym niebem. W istocie jest zagubiona, zamknięta w sobie, z trudem nawiązuje kontakty z otoczeniem, nie pyta, nie otrzymuje odpowiedzi i w końcu daje się wmanipulować w sytuację, w której ani ona, ani jej rodzice nie chcieliby się znaleźć. Gajewski i współscenarzysta Michał Godzic z tak wielkim wyczuciem splatają ze sobą przykre zbiegi okoliczności, zwykłe nieporozumienia i niefortunne przypadki, że szwedzka opieka społeczna zaczyna być przekonana, iż dwójka młodych polskich rodziców bije swoje dziecko.

         Gajewski nie ukrywa przed widzami, jaka jest prawda. Dzięki temu pokazuje, w jak absurdalny sposób rozkręca się spirala przemocy, jak wygląda bezsilność i jak jedno kłamstwo dziecka powiedziane, by zwrócić na siebie uwagę, rujnuje życie kilkorga dorosłych ludzi. „Obce niebo” postawiłabym sobie na półce obok „Polowania” (2012) Thomasa Vinterberga. Oba są równie dobrymi thrillerami psychologicznymi, w których pierwszoplanowe role grają bezradność i prorodzinna polityka skazująca za czułość, okazywanie sobie emocji, wybuchanie gniewem i miłość – tę niełatwą, nieidealną; ludzką.

Gajewski wykorzystuje fakt, że dzieci – wbrew swojej niewinności – mają doskonałe zdolności adaptacyjne, a ich kłamstwa kolą okrutnie, bo nigdy nie wiadomo, wobec kogo i kiedy zostaną wymierzone.                                                                                 Anna Bielak

Źródło: „Kino” 2015, nr 10

       Nasz film nie jest o procedurach, tylko o tym, jak bardzo ludzie się nie rozumieją. Mąż nie rozumie żony, żona męża, oboje nie rozumieją potrzeb córeczki. Dziewczynka nie rozumie, co się dzieje z rodzicami. W to wchodzi urząd w postaci Anity, która nie rozumie tej rodziny, uważa ją za niestabilną emocjonalnie. Polska rodzina nie rozumie, co może jej zrobić w Szwecji urząd socjalny, nie zna siły tej władzy, więc nie przewiduje konsekwencji swoich działań. Nowa szwedzka rodzina nie rozumie dziewczynki.                                                                                     Dariusz Gajewski

Źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19078252,urzad-ds-zycia.htm

POWIDOK 4.

URZĄD DS. DZIECI/ŻYCIA

 

…urząd, który poza wszelką kontrolą, aczkolwiek za społecznym przyzwoleniem, arbitralnie odbiera rodzicom dzieci .                                                                       Tadeusz Sobolewski

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75410,19024829,obce-niebo-film-podstepny-zimne-pieklo-szwecji-gorace.html

Urzędnicy Urzędu mówią…

obceniebo 6 Copy

Ursula jest teraz u dyżurnej rodzinie zastępczej. Mieliśmy na uwadze dobro dziecka.

       Takie jest prawo, tu, w Szwecji. Bardzo troszczymy się o dobro dziecka.

Zostaliście tymczasowo pozbawieni prawa do opieki na dzieckiem. Nadal macie prawa rodzicielskie i będziecie się mogli spotykać z waszą córką na wyznaczonych spotkaniach. Niestety, u nas jest takie prawo.

Ursula jest u dyżurnej rodziny zastępczej przez jeden miesiąc do czasu rozprawy…

To wszystko jest dla dobra waszego dziecka.

       Mieliście z córką poważne problemy. Pobyt w rodzinie zastępczej może być dla dziecka  
       bardzo korzystny. I dla rodziny.

       Działamy zgodnie z procedurami! Zależy nam na dobru dziecka! Zawsze!!!

W tym przypadku chodzi o dobro waszego dziecka!

       Przepisy na to pozwalają…

       Działamy zgodnie z przepisami. I zawsze dla dobra dziecka!

       Takie są przepisy…

POWIDOK 5.

RODZINA & PAŃSTWO

 obceniebo 7 Copy

Czy pojedynczy człowiek ma prawo do swojego intymnego życia? Czy powinniśmy mieć terytorium, na które zbiorowość, czyli państwo, nie ma wstępu?          Dariusz Gajewski

Źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19078252,urzad-ds-zycia.htm

„Taki” dialog:

Matka: Naprawdę uważacie, że lepiej jej będzie u obcych ludzi? Co będzie miała lepsze? Jedzenie? Ubrania? Szkołę?

Urzędnik: Postępujemy zgodnie z procedurami. Żyjąc w stabilnej rodzinie, Ursula będzie mogła rozwijać się prawidło!

Matka: Żadne dziecko nie może rozwijać się bez miłości!

 

 obceniebo 8 Copy

obceniebo 9 Copy

         Na kanwie tej historii „z życia wziętej", a zarazem bajkowej Gajewski dokonuje ciekawej konfrontacji postaw i mentalności. Rozstrzygnięcie wcale nie jest oczywiste. Z jednej strony mamy poczucie nietykalności rodziny, która stanowi jakby państwo w państwie, gdzie miłość wszystko usprawiedliwia i - jak w piosence - wybacza.
Ale po drugiej stronie jest jeszcze gorzej: panuje tam bezduszna, ślepa wiara w skuteczność państwowych procedur, które w sposób arbitralny chronią „dobro dziecka". Tam, gdzie te procedury są stosowane, miłość właściwie nie jest już potrzebna.
         Tadeusz Sobolewski

Źródło: http://wyborcza.pl/1,75410,19024829,obce-niebo-film-podstepny-zimne-pieklo-szwecji-gorace.html

POWIDOK 6.

SNILLISME, CZYLI DOBROIZM

 obceniebo 10 Copy

Ja zadzwoniłam do BRISE. Chciałam, żeby było dobrze.           Ula, bohaterka filmu

Żyjemy w świecie, w którym wszyscy mają najlepsze intencje: chcą lepiej – dla siebie, bardzo często dla innych, co nierzadko kończy się katastrofalnie. Świetnym terminem określa to moja szwedzka asystentka: „snillisme”. Ten neologizm można przetłumaczyć jako „dobroizm” czyli „bycie za dobrym, aż do zagłaskania”. Bo nie da się uszczęśliwić ludzi na siłę; nie da się tego zrobić za pomocą aparatu opresji, który, jak w tej historii, przystąpił do działania o wiele za wcześnie i na dodatek kompletnie niepotrzebnie. W filmie urzędnicy mają odpowiedzieć, czy rodzice zachowują się wystarczająco doskonale, by wychowywać własne dziecko. Jeśli nie, zajmie się nim państwo – i dosłownie je rodzicom odbierze.                                           Dariusz Gajewski

Źródło: „Kino” 2015, nr 10

Konstatacja końcowa

                            obceniebo 11 Copy

 

… jednostka ma prawo do przeżywania swojego życia niezależnie od instytucji państwa. Niezależnie od zbiorowości.                                                                     Dariusz Gajewski

Jeżeli musimy mieć urząd, paragraf, procedurę, żebyśmy odróżnili dobro od zła, to jesteśmy bardzo pogubieni. Jeżeli nie mamy tego we własnym kręgosłupie moralnym, to znaczy, że przestaliśmy być ludźmi.                                     Agnieszka Grochowska

   Źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19078252,urzad-ds-zycia.htm               

Temat spotkania

                                                               "Żadne dziecko nie może rozwijać się bez miłości" (z filmu)

W pułapce przeczulenia i nieczułości w dramacie wzajemnego niezrozumienia...

Zderzenie nietykalności rodziny z państwowymi procedurami w filmie Dariusza Gajewskiego „Obce niebo”.